Przyszedł czas, aby widzieć i słuchać.
http://sowa.quicksnake.net/Politics/Breivik-i-Lech-Kaczyski-maj-na-sumieniu-tak-sam-liczb-ofiar-ludzkich-Przyszed-czas-aby-widzie-i-sucha
Barbara Jędrzejczak (w pierwszej ławce z cudzymi dziećmi), Stefan Kosiewski otwiera w marcu 1993 roku nauczanie języka polskiego w kościele Polskiej Misji Katolickiej we Frankfurcie nad Menem, Auf dem Mühlberg 12-14
Do Przewodniczącego Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego "OSWIATA" we Frankfurcie nad Menem
Szanowny Panie Kosiewski
Dziękuję za dobre informacje z dnia 13.01.93 odnośnie wysiłków zdążających do utworzenia Stowarzyszenia "OSWIATA" we Frankfurcie.
Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że przekaz polskości w tym wielkim skupisku polonijnym pozostawia wiele do życzuenia.
Duszpasterze Misji we Frankfurcie oświadczyli gotowość wszelkiej pomocy, aby sprawa ta została pomyślnie rozwiązana.
Modlę się szczerze do Pana Boga, aby raczył szczodrze błogosławić Waszemu Stowarzyszeniu i tym wszystkim, którzy jego dobrem będą się chcieli ubogacić.
Serdecznie pozdrawiam oi życzę błogosławieństwa Bożego w dobrym przedsięwzięciu.
Ksiądz Franciszek Mrowiec
Rektor Polskiej Misji Katolickiej w Republice Federalnej Niemiec Würzburg
presseportal.de —Ilu nauczycieli wysłanych przez rząd RP uczy za
granicą języka polskiego? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało w
tym roku 2 tysiące nauczycieli niemieckiego za granicę, a ilu wysłał minister
Radek Sikorski z Polski z zadaniem promocji języka polskiego i kultury polskiej za
granicą?
tak zwani politycy polscy nie potrafią się nawet posprzeczać na temat tego, co leży w polskim interesie narodowym, a co w nim nie leży. Pan zaś jakby z rozczarowaniem stwierdza, że tak zwani nauczyciele języka polskiego milczą na temat urzędowych zakazów używania języka polskiego w Niemczech w kontaktach z dziećmi, zarządzonego w stosunku do rodziców tych dzieci.
Urzędowe zakazy są dziełem urzędnika i wydawane są dla jego wygody, nie zaś po to, żeby rozwiązać problemy jakiegoś człowieka. Mając zadecydować o tym, którego z rodziców po rozwodzie uprzywilejować, sędzia podejmuje zazwyczaj decyzję na korzyść dziecka, czyli ustawia w korzystniejszej sytuacji matkę. W Republice Czeskiej Inż. Jiří Fiala kojarzy swoje nieszczęścia z komunistycznymi praktykami i feministyczną polityką. Te same czynniki jako źródło zagrożeń dla rodziny dostrzega i zwalcza na Słowacji Ing. Lubomír Balvín, prezes stowarzyszenia Únia mužov Slovenska - Hnutie pre rodiny. Informujemy o tym od lat w magazynie europejskim sowa, bo chcemy też m.inn. wskazać na naszą solidarność z ludźmi dotkniętymi brakiem szczęścia w rodzinie i ogólnie mówiąc: brakiem zrozumienia w urzędach. Z głębokim zasmuceniem i prawdziwym współczuciem dla dotkniętych osób obejrzałem film, w którym mowa o Pana problemach i o krzywdzie wyrządzonej innym Polakom i Polkom (dzieciom i dorosłym), jawnie dotkniętym samowolą urzędników, którzy w swoich apodyktycznych rozstrzygnięciach poszli na skróty, dali się pokierować przekonaniu o wyższości jednych nad drugimi, ludzi czy też języków w Niemczech.
Zrobiłem, co należało do właściciela serwisu informacyjnego a także prezesa działającego od 1992 roku Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego "Oświata" we Frankfurcie nad Menem: bezzwłocznie udostępniłem w internecie dostarczone mi przez Pana wyroki krzywdzące Polaków w Niemczech, przypomniałem o istniejącym, bolesnym dla nas problemie w piśmie z 10 maja br. do Ministra Spraw Zagranicznych. W piątek, 11 maja 2007 roku Pani Minister Anna Fotyga w blisko dwugodzinnym wystąpieniu w Sejmie zaprezentowała roczny plan pracy resortu. Media w Polsce odnotowały, że priorytetem polskiej polityki zagranicznej, obok zapewnienia państwu bezpieczeństwa energetycznego, będzie wzmocnienie polityki polskiej na arenie międzynarodowej. Ma nastąpić pozytywna zmiana w stosunkach z Niemcami, której efektem winno być zakończenie sprawy roszczeń i walka o prawa mniejszości w Niemczech.
Na podstawie Ustawy o prowadzeniu stopni akademickich z 7.6.1939 roku otrzymuje Herr Stefan Kosiewski zezwolenie
chciałbym mieć nadzieję, że o nas to mowa. O Polakach żyjących na stałe w Niemczech, a nie o mniejszości żydów polskojęzycznych osiadłych nad Renem i Menem, pod których to grupę Krzysztof Skubiszewski jawnie skroił, czy też sprokurował jeden i drugi artykuł w Traktacie podpisanym 17 czerwca 1991 roku, o który to traktat rozbiło się tyle polskich łez. A to dlatego, że najpierw pominięto mniejszość polską w tekście traktatu, potem zaś postawiono na wygodny mechanizm, sprawdzony w interesach: zamast z Polakami, autentycznymi przedstawicielami Polonii w Niemczech, rozmawiano z wygodnymi osobnikami, przeważnie żydowskiego pochodzenia, którzy zakładali różne Rady Polskie w Niemczech, fikcyjne, kabaretowe stowarzyszenia, jak 15 rzekomych stowarzyszeń w jednym mieszkaniu w Saarbrücken, czy tzw. Konvent Organizacji Polskich, o którym wspomina załączona przez Pana notatka. A który to Konwent nie jest żadnym podmiotem prawa, żadną organizacją, nie ma statutu, żadnych składek, żadnego konta w banku. Nie może żaden Polak sie do tego Konventu zapisać, żeby działać i kontrolować to ciało, bo to nie jest żadna demokratyczna organizacja, ale jest to zwykła banda złoczyńców, którą były agent żydokomunistycznych służb specjalnych Andrzej Byrt (ostatnio na posadzie ambasadora RP w RFN, odpowiedzialny za podpisanie kryminalnej umowy o budowę tzw. wirtualnej ambasady, Rzeczpospolita też o tym informowała) powołał sobie - z kilku osobników żydowskiego pochodzenia i osób świadomie współpracujących z ujawnionym już agentem komunistycznych służb specjalnych - w celu kasowania pomocy finansowej, którą rządy RFN i RP zobowiązały się w traktacie z 17.6.1991 roku udzielać zorganizowanym grupom mniejszości polskiej w Niemczech. Zostało to wyrażone expresis verbis przez 5 osób, które spisały na papierze swój zamiar, weszły w skład tego sprzysiężenia.
Chodzi o to, że jeśli teraz nasz rząd w Warszawie chce walczyć o Polską mniejszość narodową w Niemczech, to nie może tego robić bez Polaków w Niemczech. Nie może odwoływać się do skompromitowanych metod i ludzi, ale musi zacząć rozmawiać z autentycznymi przedstawicielami Polonii, od lat walczącymi na własny koszt o Polskość w Niemczech, a nie o kasę niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i milionowe dofinansowanie z Senatu RP, wypłacane po potrąceniu 40 procentowej prowizji na obsługę własną krajowego stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Andrzeja Stelmachowskiego.
Chodzi o to, że Polonia na całym świecie pragnie oczyścić się z agentów, zdeprawowanych ludzi. W kilku diecezjach w kraju podjęły już pracę komisje historyczne, które przeglądają akta Służby Bezpieczeństwa dotyczące księży. Chcemy, żeby w komisji, która będzie przeglądała akta księży oddelegowanych do pracy wśród Polonii, z Polakami Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech i w Ameryce, zasiadali ludzie tacy jak np. pan Janusz Józwiak, który kandydując obecnie na dyrektora Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej mógł i umiał zadbać o przedłożenie zaświadczenia z Instytutu Pamięci Narodowej stwierdzającego, że jest osobą pokrzywdzoną. W Niemczech już trzy lata temu kilku działaczy polonijnych opublikowało w internecie takie same zaświadczenia. Możemy się różnić w sprawach poglądów, czy wizji politycznych, ale mamy niezmiennie ten sam, jasno określony w przeszłości stosunek do zbrodniczego systemu komunistycznego.
Byliśmy i jesteśmy po stronie ofiar, ze złoczyńcami nam nie po drodze. Abyśmy nie musieli chodzić do spowiedzi do niemieckiego kościoła, musimy zajrzeć w akta polskich księży, na oddzielenie Dobrego od Złego. Upoważnia nas do tego dzisiaj wspomnienie o tym, że to akurat dzisiaj jest ten szczególny dzień, 13 maja 1981 roku miał miejsce zamach na Papieża Jana Pawła II. Dwa razy w mojej młodości uczestniczyłem w Krakowie w Marszach Młodzieży. Za pierwszym razem dominował wśród uczestników czarny kolor, za drugim razem, kilka lat później był to Biały Marsz za Papieża.
Pomnik księdza Jerzego Popiełuszki na Jasnej Górze, postawiony przez Solidarność Regionu Częstochowskiego, przypomina o ofiarach w Narodzie Polskim. Pomnik ten zobowiązuje Katolika, Pielgrzyma na tym świecie, i Polaka w Niemczech do solidarności narodowej. Rząd polski może zadbać o to, żeby w różnych zespołach rooboczych, które będzie trzeba powołać, nie zasiadali tylko i wyłącznie obok pracowników konsulatów z tzw. Korporacji Gieremka nie zlustrowani jeszcze księża i dobrani do towarzystwa tzw. nauczyciele oraz tzw. działacze, którzy nie muszą się przecież wcale lustrować, jeśli mają pozostać dla nas tak zwani.
Subject: Wszyscy tak zwani nauczyciele milcza na temat niemieckichurzedowych zakazow j.polskiego
Wszyscy tak zwani nauczyciele milcza jednoznacznie na temat niemieckich urzedowych zakazow j.polskiego od roku 2000 pomimo ze wielokrotnie do nich pisalem i telefonowalem.
Miroslaw Kraszewski Arzt für Radiologie Zoppenbrückstr.29 47138 Duisburg Tel/Fax/AB: 0049 203 4104125 mobil +49 1577 3409211 E-mail - oakraszewski@yahoo.de
Spotkanie Zespo½u Roboczego do spraw Nauczania J´zyka Polskiego w Niemczech 2004-03-15 (21:26) Glos-online.de
Spotkanie Zespo½u Roboczego do spraw Nauczania J´zyka Polskiego w Niemczech.
Waldemar Malinowski: „Polskie Szkoły“ - nauka na terenie Szlezwiku Holsztyna od 05.1945 do 12.1949r.
„Polskie Szkoły“ - naukana terenie Szlezwiku Holsztyna po zakończeniu II Wojny Światowej w czasie od 05.1945 -12.1949r.
Aby wyjaśnić potrzebę tworzenia polskich szkół dla dzieci, młodzieży i dorosłych na terenieSzlezwiku – Holsztyna, nie sposób jest pominąć historii.
II Wojna Światowa i niemiecka okupacji wzbudziły lęk wszystkich Polaków, a szczególnie starszego pokolenia. Na nowo odżyły wspomnienie rozbiorów Polski, germanizacji, wywłaszczania Polaków z ich ziemi oraz innych dóbr, niewolnicze warunki pracy, a także mnożące się przypadki utraty życia, spowodowane wycieńczeniem i ubóstwem. Instynktownie wyczuwano strach, że historia się powtórzy, że egzystencja Polaków będzie zagrożona, a życie narodu polskiego zastanie pozbawione perspektyw i możliwości rozwoju.
Trzy rozbiory Polski i zabór, które trwały ponad 123 lata, oraz próby wynarodowienia narodu polskiego poprzez bezwzlgędną rusyfikację i germanizacje, nie złamały ducha polskiego. Dopiero z zakończeniem I Wojny Światowej dnia 11 listopada 1918 roku nastąpiłowyswobodzenie Polski. Na przełomie trzech stuleci niszczono polską kulturę, polski język, wymazywano polskie nazwiska, rozkradano polskiezabytki i niszczono godność narodową Polaków.
Niestety, zbrodnia na polskim narodzie zostaje powtórzona i to w sposób o wiele okrutniejszy.Niemieckie Krigsmarine i Wehrmachtzajmują wewrześniu 1939 roku Polskę od zachodu,a armia Związku Radzieckiego napada na Polskę od wschodu. Czy w takiej sytuacji mogła Polska stawić czoła tym przeciwnikom?
Lęk i przerażenie naszych rodziców i dziadków były w zupełności uzasadnione. Dzisiaj wiemy, że z prawie 35-ciu milionów obywateli polskich 23 procent narodu, czyli co piąty Polak, stracił życie w II Wojnie Światowej i tyle samo doznało poważnych obrażeń zdrowotnych. Cały kraj został zmieniony w ruinę. Zniszczono miasta, wsie, domy, dobra materialne, fabryki i przemysł.
Tragedia ze zniszczenia dwóch wieżowców w Nowym Jorkudnia 11 września 2001 roku wstrząsnęła niemalże całym światem.
Dużo okrutniejszą tragedię i do tego trwającą pięć lat przeżywała cała Polska podczas II Wojny Światowej, o każdej porze dnia i nocy. Do dzisiejszego dnia nie jesteśmy w stanie policzyćbiliardowych szkód materialnych poniesionych przez naród polski. Dziwne, że ta historia nie wzburza aż takiego gniewu i nie wstrząsa całym światem,jak ta amerykańska. Czasem ma się wrażenie, że te polską tragedię chce sięwymazać i uznać za niebyłą, albo nawet zmienić fakty historyczne.
Działania niemieckiego Wermachtu, Waffen „SS“, Gestapo, Krigsmarine oraz ich sprzymierzeńców zgotowały w czasie IIWojnie Światowej najokrutniejszą i najstraszniejszą tragedięnarodu polskiego.
Przez całą wojnę wywożono polskie dzieci, młodzież, dorosłych do niemieckich obozów koncentracyjnych - KZ
jako jeńców i niewolników do wykonywania w nieludzkich warunkach ciężkich robót.Głównym celemoprawców było niszczenie ludzkiego życia.
Z niemieckich Konzentrationslager rozmieszczonychna terenie całych Niemiec znane były obozy konzentracyjne w Hamburgu - KZ Neuengamme,Szlezwiku - Holsztynie , KZ Strafarbeitslager w Kilonii, Lubece, Husum, Neumünster iinnych miastach. Masowe znęcanie się nad polską ludnością i praca ponad ludzkie siły doprowadziły do śmierci tysiące Polaków.
Szczytem barbarzyństwa Wehrmacht’u i Waffen „SS“ byłopodstępne pozbawienie życia prawie 9000 niewinnych istot ludzkichzatopionych na trzech statkach „Cap Arcona“,„Thilbek“, w porcie Neustadt „Athen“ i trzech barkach z więźniami różnych narodowości -między innymi Kaszubami i innymi Polakami przyholowanymi z niemieckiego KZ Stutthoff koło Gdańska. Miało to miejsce 3 maja 1945 roku na zatoce koło Neustadt S-H (pozycja na mapie zachodniego mrza bałtyckiego: szerokość 54° 03' 22" Ni długość 10° 50' 21" O).
Po kapitulacji Niemiec dnia 9 maja 1945 rokuzostały nareszcie wyswobodzone niemieckie obozy konzentracyjne w Hamburgu i Szlezwiku-Holsztynie znane jako KonzentrationslagerKZ – czyli obozy zagłady, niemieckie Arbeitslager – obozy pracy jenieckiej oraz Offizierslager (Offlagi)– oficerskie obozyna terenieSzlezwiku Holsztyna.
Wszyscy Polacypracującyniewolniczo u niemieckich Bauer’ów, w fabrykach, przy budowie dróg, w kamieniołomach, w stoczniachi ogólnym przemyśle otrzymaliwolność i przyjęli z radością pomoc niesioną przez wyzwolicieli.
Alianci podzielili Niemcy na cztery sektory. Szlezwik Holsztyn znalazł sie w sektorze brytyjskim.
W niemieckich obozach dla oficerów i wojskowych - Offlag’achznajdowało się parę tysięcy więzionych Polaków. Byli to w dużej części oficerowie posiadający wyższe wykształcenie, jak również księża, lekarze, ekonomiści, prawnicy i pedagodzy. W tej nowo powstałej sytuacji wojskowe władze brytyjskie chętnie zatrudniały właśnie te osoby do opieki nad tysiącami uratowanychPolaków, którzy potrzebowali natychmiastowej pomocy.
Trzeba było zorganizować odpowiednie warunki socjalne, zapewnić wyżywienie i intensywną opiekę lekarską, ponieważ większość z nich była w stanie wyczerpania fizycznego i psychicznego.
W najcięższej sytuacji znalazły się polskie dzieci i młodzież, z których większość utraciła rodziców w czasie wojny. Przez cały czas trwania wojny miały dzieci polskie zakaz uczęszczania do szkół, ponieważ musiały, tak jak dorośli, niewolniczo pracować.
Brak możliwości uczęszczania do szkół, jak również zakaz porozumiewania się w języku polskim, co groziłokarami cielesnymi, a nawet utratą życia, a nawet zakaz opieki duchowejprzez kościół,doprowadziły do ich strasznej izolacji i przerażających zaległości w ogólnym rozwoju psychicznym i fizycznym.
Po podpisaniu przez Niemców kapitulacji, co miało miejsce 8 maja 1945 roku w Szlezwiku-Holsztynie - dokładnie we Flensburgu-Mürwik, nastąpił okres czasu, w którym bohaterską pomoc nieśli potrzebującym byli niewolnicyobozów oficerskich. Do tworzenia opieki kulturalnej, oświatowej i duchownej przystąpili oficerowie posiadający wykształcenie teologiczne, pedagogiczne, prawnicze, medyczne, ekonomiczne i dziennikarskie.
Wojska Brytyjskie tworzyły dla Polakówtak zwane Displaced Persons -obozy ochronne tzw. DP Auffanglager w Rendsburgu, Jägerslust, Neustadt-Haffkrug, Husum, Flensburg-Meierwik, Wentorf, Eckernförde, Neumünster, Luisenberg, Itzehohe, Bahrenhof, Schusterkrug, Lubece-Schlutup, Itzehohe-Hungiger Wolf i w Kilonii.
Na początku trzeba było zapewnić dla wszystkich noclegi i schronienieprzed uciążliwymi warunkami atmosferycznymi, a następnie wyżywienie i pomoc lekarską.
Dla dzieci i młodzieży prowadzono intensywne przygotowania do otwarcia ośrodków nauczania i szkół polskich.
W całych Niemczech uratowało się około 1 miliona Polaków, a w tym około 60 000 dziecii młodzieży, którychstan zdrowotny był przerażający. W Szlezwiku Holsztynie uratowało się ponad 100 tysięcy Polaków, w tym około 4 tysięcy dzieci i młodzieży.
Władze alianckie zadecydowały, że Polacy sami powinni stworzyć struktury rządzenia we wszystkich obozachi przeprowadzić wybory swoich przedstawicieli.Zanim do tego doszło, już w maju 1945 roku Polacy w Kilonii wybraliswoich przedstawicieli na Szlezwik - Holsztyn, ponieważ wcześniej założyli Polish Assotiation for Kiel District. Wybrani kandydaci musieli zostać zatwierdzeni przez Amerykanów (UNRRA) i Brytyjczyków, z czym nie było większych problemów, ponieważ oni tak czy tak dozorowali przebieg wyborówi wybór kandydatów.
Pierwszym komendantem polskiego obozu DP w Kilonii był oficer łącznikowy wojsk polskich kapitan Dziurzyński. Zastępcą komendanta obozu był pan Ryszard Samulczyk, który pisał podczas niewoliw różnych obozach pracy bardzo ładne wiersze. Ich treścią były najczęściej tematy o wojnie, niewoli w Niemczech i tęsknocie za rodziną.
Pierwszym dowódcą w obozu DPJägerslust (leży pomiędzy Kilonią i Rendsburgiem) został wybrany major Tadeusz Lelo, następnie kapitan Michał Polegaj i od 17.12.1945 roku podporucznik Stefan Bolechowski.
Po siódmym czerwca 1946 rokunastąpiły w Szlezwiku Holsztynie wybory cywilnych władz w obozach DP.
W sierpnia 1946 roku kierownikiem obozu w Jägerslust został wybrany pan Jan Szczepański. Na przełomnie 1946/47 roku zachodzi zmiana i kierownictwo obejmuje Gustaw Wincentak. Pan Wincentak zostaje na tym stanowisku najdłużej i dopiero pod koniec 1949 roku zaszły następne zmiany związane z przekazaniem nadzoruurzędnikom niemieckim.
W lipcu 1945 roku na zebraniu założycielskim polskiej szkoły wzięło udział10 nauczycieli z obozu DP w Jägerslust. Postanowiono założyć kursy nauki dla dorosłych, szkołę podstawową, gimnazjum i liceum. We wszystkich innych miejscowościach i obozach DPnauczanie i tworzenia szkół było intensywnie wspierane przez UNRRA. Książki i materiały pomocnicze do nauczania zapewnił Rząd Polski w Londynie.
Szkoła w Jägerslust była centralą dla wszystkich innych szkół w Szlezwiku Holsztynie. Na początku w skład kadry nauczycieli wchodzili: Jan Szadurski - pierwszy kierownik szkoły, ksiądz kapitan Mieczysław Filipowicz, podporucznik Popłoński, podporucznik Gniot - nauczyciel matematyki i podporucznik Chmielewski.
Długoletnim kierownikiem całej szkoły był były partyzant i słynny AK-owiec prof. Józef Wyrwa. Jego syn Tadeusz Wyrwa zdał maturę w tej szkole i zaczął studiować prawo na uniwersytecie w Kilonii. Na studia na uniwersytecie w Kilonii zdecydowało się conajmniej trzech dalszych absolwentów liceum w DP.
Pierwsze egzaminy maturalne w Polskim Liceum Humanistycznym Nr 3 Jägerslust-Kilonia
odbyły się dnia 4 kwietnia 1946 roku. Wzięło w nim udział 10 uczniów, którzy pomyślnie zdali egzaminy.
W polskich szkołach na terenie całego regionu Szlezwiku-Holsztynazarejestrowano wpaździerniku 1946 roku 171 nauczycieli.Ilość uczniów i nauczycieli w szkole wJägerslust w listopadzie 1946 roku przedstawiała sie następująco:
- w przedszkolu było 15 dzieci i jeden nauczyciel,
- w szkole podstawowej -77 uczniów i 7 nauczycieli oraz
- w gimnazjum/liceum- 57 uczniów i 9 nauczycieli.
Na kursy języka angielskiego uczęszczało regularnie około 50 osób dorosłych.
Również w tym czasie na naukę jazdy było zarejstrowanych 84 uczniów. Dla dzieci z innych miejscowości powstawały schroniska.
Cały obóz liczył w tym czasie około 900 osób, które potrzebowały opieki i przygotowanie na powrót do Polski albo na emigrację do innych krajów.
Parę lat po wojnie w miejscowości Jägerslust urodził się pan Karsten Dölger, który jestz zawodunauczycielem. Właśnie ten wspaniały człowiek poświęcił swój wolny czas i ponad15 latżycia, aby stworzyć tę wspaniałą naukową dokumentację o Polakach w Niemczechpod tytułem „Polenlager Jägerslust” (Wachholz Verlag Neumünster, 2000, ISBN3 529 022101). Dokumentacja ta zawiera400 stron.
Do mojego artykułu zaczerpnąłem dużoinformacji właśnie z tej książki. Od 2000 rokuksiążka ta znajduje się w sprzedaży i polecam ją wszystkim.
Również cenne informacje otrzymałemzprywatnych zbiorów państwa Brodnickichzamieszkałych w Polsce. Dotyczą one nauczania w Polskiej Szkole w Haffkrug / Neustadt – Szlezwik – Holsztyn.
Podporucznik WP Antoni Brodnicki mając 27 latbrał udział w bitwie z oddziałami niemieckimi pod Mławąjako dowódca plutonu 4 kompanii 32 półku 8 dywizji. Dnia 23 września 1939 roku, po upadku Warszawy, został aresztowany i dostał się do niewoli niemieckiej. Najpierw przebywał w obozach przejściowych znajdujących się w Błoniu koło Warszawy i w Sochaczewie.Już z numerem jeńca wojennego 1064 przebywał także w Osterode – góry Harzu, Armswalde-Prenzlau,Gross Born, a następnie aż do końca wojny w międzynarodowym Offlag Sandbostelkoło Lubeki.
W tym Offlag’u zorganizowali Polacy tajne studia, gdzie wykładowcami byli dr Tadeusz Pasierbińskii mgrStarościak.
Podporucznik Antoni Brodnicki studiował w tym Offlagu geografię, nauczył się języka niemieckigo i angielskiego, wcześniej władał już językiem rosyjskim i białoruskim.
2 maja 1945 roku Offlag został wyzwolony przez polskie oddziały generała Maczka wchodzące w skład Armii Brytyjskiej i walczące na północy w Niemczech. Na okręgowego dowódcę Polaków w DPw Haffkrug/Neustadt wybrano pana Bogdana Suchowiaka.
Pan Suchowiak był oficerem WP i we wrześniu 1939 roku walczył w obronie Warszawy. Pod koniec września 1939 roku dostał się do niewoli niemieckiej, przebywał w KZ Buchenwald, następnie został przeniesiony do KZ Neuengamme w Hamburgu. W 1945 roku przeżył marsz śmierci z Neuengamme do Neustadt, co oznaczało, że wycieńczeni więźniowie musieli przejść pieszo 70 kilometrów. Dnia 3 maja 1945 roku podczas podstępnej katastrofy na statkach „Cap Arcona” i ,Deutschland”uratował się ze bombardowanego i płonącego statku „Thilbek” i dopłynął sam do lądu pomimo, że SS strzelało do ratujących się i dopływających do brzegu ludzi.
Kierownikiem obozu DPw Haffkrugzostałbyły więzień KZ Neuengamme pan Antoni Baroń, który pochodził z Krakowa.
Polska Szkoła w Haffkrug została założona w czerwcu 1945 roku.Kierownikiem szkoły zastałnauczyciel Henryk Lassak.
Do polskiej szkoływ Haffkrug uczęszczało do końca jej istnienia, czyli grudnia 1949 roku, prawie 400 uczniów.
Do grona nauczycieli należał również wyżej wspomniany podporucznikWP Antoni Brodnicki, który nauczał tych najmniejszych w szkole podstawowej, jak i starsze klasy.
W listach do żony wspominał, że nauczanie sprawia mu dużą satysfakcję i będąc z tymi najmniejszymi często myśli o swojej córecze Ewusi, która powinna być także w wieku jego najmłodszych uczennic.
Oprócz sześciu prywatnych fotografii państwa Brodnickichze szkoły w Haffkrug nie można było niestety zdobyć dalszych informacji o tej szkole. Żona pana Antoniego Brodnickiego paniJadwiga Brodnicka, obecnie w wieku 92 lat, mieszka razem z córką Ewą w Gdańsku.
Wszystko co dotyczyło Polaków, zostało zaniedbane albo zniszczone.
Muzeum i archiwum landu S-H w Schleswig, miejskie archiwa w Haffkrug i Neustadt nie posiadają jakichkolwiekinformacji. Wszystko co dotyczyło Polaków, zostało zaniedbane albo zniszczone. Społeczeństwo niemieckie w tej okolicy było niezbyt przychylnie do nich ustosunkowane. Obce były im ból i krzywda wyrządzona tej pozostałej przy życiu garstce Polaków. Dowody tej wrogości można znaleźć w książce pod tytułem „Haffkrugs und Siergsdorfs schwerste Jahre” -Die Polen-Zeit - wydanej w 1992 roku przez Hermanna Schulze-Koopsz Timmendorf. W przetłumaczeniu brzmi to następująco „ Haffkrug i Siergsdorfu najcięższe lata” -Czas Polaków-. Już sam tytuł książki mówi za siebie.
W zeznaniach 57 niemieckich świadków o latach 1945 - 1947 przedstawione są skargina Polaków z obozu w Haffkrug i Neustadt. Jednoznacznie wyczuwa sięstereotypowe, antypolskie poglądy, typowe dlaczasów panowania NSDAP w Niemczech. Wywiady z tymi świadkami były przeprowadzane po 30 – 45 latach od zakończeniu II Wojny Światowej.
W czasie jak Brytyjczycy przekazywali pod koniec 1949 roku władzę urzędom niemieckim,zabezpieczyli wszystkie dokumenty i zabrali je do Wielkiej Brytanii.W archiwum koło Londynu jest możliwość wglądu i otrzymania dokładnych, dalszych informacji dla zainteresowanch, co bardzo bym polecał. Adres archiwum w W. Brytanii: (PRO) Public Record Office in Kev/RichmondLondon.
We wszystkich obozach DPna terenie S-H znajdowały się redakcje prasowe i codziennie można było otrzymać Biuletyn z najnowszymi wiadomościami w języku polskim.
W maju 1945 roku zaczęto drukować w obozie Jägerslustpierwsze w całych Niemczech powojennych polskie czasopismo cywilne. Był to tygodnik „Jutrzenka“ pod redakcją JanaWierzbińskiego. Jutrzenka składała sie z 6 stron i miała nakład do 1000 egzemplarzy tygodniowo.Dodatkowo wydawano regularnie jeszcze dwa tygodniki Tygodnik Polski i Kronika Tygodniowa. Satyryczne czasopismo Obóz na Kółkach ukazywało sięnieregularnie. W obozach były również spotykane inne czasopisma takie jak Defilada, Dziennik Żołnierza w nakładzie do 9000 sztuk, Kronika, Myśl Polska, Parada i Panorama. W obozach nie zezwolono rozprowadzać propagandowej prasy z Polski. Wszystkie czasopisma były cenzurowane przez władze brytyjskiego sektoru. Do najważniejszych dziennikarzy w DP Jägerslust należeli Jan Wierzbinski, Gustaw Wincentak, Edward Janiak oraz redaktor/nauczyciel Stanisław LudwikLewicki, który byłprzez parę miesięcy jednymz głównych przedstawiceli Polaków w S-Hw 1948 roku.
Informacje, które zebrałem i w skrócie przedstawiłem, nie są niestety publikowane w krajachUnii Europejskiej. Najwidoczniej nie są one mile widziane, albo wręcz niewygodne.Jedynie ludzie z odpowiednią wiedzą, z uporem szukający prawdy i mający odwagę ją publikować, są w stanie doszukać się tych historycznych faktów o tragediinarodu polskiego z czasów trzech zaborów oraz I i II Wojny Światowej.
Skromna grupa Niemców, wspierających publikowanie prawdy, jest zdecydowanie za mała, aby przeciwstawić się szerzącej się w Unii Europejskiej wrogiej propagandzie, działającej na szkodę narodu polskiego iPolski.
W programach nauczania niemieckich szkół celowo unika się tematów przypominających historię trzechrozbiorów Polski oraz polskiej martyrologii w czasie II Wojny Światowej i zamordowania około 6-ciu milionów Polaków.Nawet sami Polacy w Niemczech boją się rozmawiać na ten temat z sąsiadami czy z kolegami z pracy. Sam zaobserwowałem, że jeśli już do takiejdyskusji doszło, wzrastały emocje i najczęściej dochodzi do konfliktów z Niemcami, ponieważ większość z nich zna tylko jedną historię wydarzeń, a fakty historyczne nie wzbudzają ich większego zainteresowania.
Nierzadko dochodzi nawet do absurdów i obwinia się Polaków zaofiary, jakie ponieśli Niemcy w czasie wojny. Czyżby zapomniano, kto był ofiarą, a kto oprawcą i kto rozpoczął tę wojnę?
W.Malinowski
(Kilonia, marzec 2007)
Polnischer Schulverein SAWA e.V. in Kiel Polskie Stowarzyszenie Szkolne SAWA T.z. w Kilonii 24159 Kiel Richthofenstr. 15 Tel:0431-36615 Fax: 0431-3699330 e-Mail.:W.Malinowski@online.de
Polnisches Kulturzenrum e.V. Frankfurt am Main, od prawej: dr Ryszard Zaluk, Jerzy Wydra, Kancelaria Prezydenta RP, inż. Waldemar Malinowski, mgr Renata Marschall-Malinowski
20.04.2000 "Wspólnota Polska" Zarząd podjął decyzję odmowną - Jaruzelski, Geremek na Frankfurckich Targach Książki
P-Niemcy-729/2000 Warszawa, dn. 20.04.2000
Sz.Pan Prezes Stefan Kosiewski Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie
Szanowny Panie Prezesie,
w odpowiedzi na Pana prośbę o sfinansowanie multimedialnego wydawnictwa będącego antologią poezji autorów polskiego pochodzenia żyjących an emigracji zmuszeni jesteśmy poinformować, że Zarząd Krajowy Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" podjął w tej sprawie decyzję odmowną. Zycząc Panu i wszystkicm osobom zaangażowanym w działalność Polskiego ośrodka Kultury wesołych i zdrowych Swiąt Wielkanocnych
08.10.1998 "Wspólnota Polska": nie ma, rozdysponowaliśmy całkowicie środki
P-Niem.-927/98 Warszawa, dn. 08.10.1998
Sz.Pan Prezes Stefan Kosiewski Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie/M.
Szanowny Panie Prezesie,
w odpowiedzi na Pana pismo z dnia 28 września br. zmuszeni jesteśmy powiadomić Pana, że nie mamy możliwości dofinansowania kosztów organizacji imrezy "Polen auf der Buchmesse 1998". O całkowitym rozdysponowaniu środków informowaliśmy już Pana w piśmie z dnia 25 czerwca br.
Natomiast w sprawie refundacji kosztów uroczystości 3-majowej nadal czekamy na dokumentację rozliczeniową o którą prosiliśmy także we wspomnianym piśmie.
Łączę wyrazy szacunku
Sekretarz Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" dr Marek Konopczyński
25.6.1998 "Wspólnota Polska" negatywnie, nie ma możliwości zrefundowania kosztów telefonów i faksów obu organizacji
P-Niem.-615/98 Warszawa, dn. 25.06.1998
Sz.Pan Prezes Stefan Kosiewski Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie/M.
Szanowny Panie Prezesie,
w odpowiedzi na Pana faks z dnia 3 czerwca br. pragniemy poinfomować, że na Pana wniosek z dnia 10 marca br. udzieliliśmy odpowiedzi negatywnej w dniu 20 marca br. zgodnie z decyzją Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". Ponieważ wniosek z dnia 23 marca br. dotyczył tej samej sprawy, po jego otrzymaniu poinformowaliśmy Pana telefonicznie, że decyzji niestety zmienić nie można.
Odnośnie Pana wniosku z dnia 7 kwietnia br. nadal oczekujemy potwierdzonego przez Wydział Konsularny Ambasady RP sprawozdania z imprezy oraz przedstawienia poniesionych kosztów tego przedsięwzięcia. Po otrzymaniu tych dokumentów Zarząd podejmie decyzję w kwestii ewentualnej refundacji.
Zmuszeni jesteśmy również powiadomić Pana, że nie mamy już możliwości zrefundowania kosztów telefonów i faksów obu organizacji, którym Pan przewodniczy. W grudniu ubiegłego roku przesłaliśmy na Pana ręce pismo z prośbą o przedstawienie potrzeb tych organizacji w roku 1998. Ponieważ nie otrzymaliśmyna nie odpowiedzi, więc nie mogliśmy uwzględnić Polskiego ośrodka Kultury i Polskeigo Towarzystwa "Oświata" we Frankfurcie przy podziale środków budżetowych, który dokonany został w marcu. Aktualnie wszystkie środki są już rozdysponowane.
Łącząc wyrazy szacunku
Sekretarz Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" dr Marek Konopczyński
20.3.1998 "Wspólnota Polska" odmówiła Polakom pomocy, a w 2005 r. kupiła dla Angeliki BORYS na Białorusi AUTO za 60 000 zł.
P-Niem. -233/98 Warszawa, dn. 20.3.1998
Sz. Pan Stefan Kosiewski Polski Ośrodek Kultury we Frankfurcie/M
Szanowny Panie Prezesie,
pragnę Panu uprzejmie podziękować za zaproszenie na spotkanie dyskusyjne na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jednocześnie zmuszony jestem poinformować Pana, że niestety nie będę mógł w nim uczestniczyć.
Spotkanie to, współorganizowane przez Polski Ośrodek Kultury, jest niewątpliwie cenną i ważną inicjatywą odbiegającą jednak w swojej tematyce od profilu działania Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". Dlatego Zarząd Krajowy nie ma możliwości dofinansowania tego przedsięwzięcia.
Łącząc wyrazy szacunku i życzenia owocnej i interesującej dyskusji
Sekretarz Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" dr Marek Konopczyński
sprzeniewierzane przez Senat i "Wspólnotę Polską" setki milionów złotych pochodzących z kieszeni polskich podatników.
Raport WSI mówi o 3 agentach w Towarzystwie "Polonia" (dawna nazwa lokatora zamku w Pułtusku)
Elżbieta Szczepańska
Bolszewia na uchodźstwie i...
jej wspólnicy w Polsce
Kworum. Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa
Pomoc czy zalegalizowana kradzież?
Cieszy fakt, że wreszcie po dziewiętnastu latach, w pomagdalenkowej Polsce, ktoś odważył się zwrócić uwagę na sprzeniewierzane przez Senat i Wspólnotę Polską setki milionów złotych pochodzących z kieszeni polskich podatników [...].
Kto za tym stoi Głównymi sponsorami zbolszewicowanej Polonii były „niedoinformowane” kolejne rządy RP i przymykający na ten proceder oczy, Senat. To te gremia, nakłaniał do często bezsensownych i niczym nieuzasadnionych wydatków 83- letni profesor Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, manipulowany umiejętnie przez swoich asystentów i doradców. Zainteresowanym polecam zapisy stenograficzne z posiedzeń Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą z lat 1997-2007, szczególnie zapisy nr 42(8.12.2005), 63(22.12.2005), 75 (6.01.2006) http://www.senat.gov.pl/k6/kom/index.htm
Warto przypomnieć, że prof. Stelmachowski był jednym z inicjatorów Okrągłego Stołu, za co magdalenkowi biesiadnicy wynagrodzili go wyniesieniem na stołek marszałkowski Senatu RP. W latach 1989-1991, gdy jego akcje nieco spadły, w rządzie Olszewskiego objął on stanowisko ministra kultury, a od 1992 jest prezesem "Stowarzyszenia Wspólnota Polska" w Warszawie. Od tego czasu trwa marnotrawienie polskich pieniędzy i wydawanie ich często niezgodnie z interesem polskiego państwa i Polonii [...].
8.4.1998 "Wspólnota Polska" odmówiła finansowania pisma dla Polaków w Niemczech i Polskiego Zespołu Realizatorów Telewizyjnych
JP-NIE/54/98 Warszawa, dnia 8 wietnia 1998 r.
Pan Stefan Kosiewski Polski Ośrodek Kultury 65906 Frankfurt n/Menem
Szanowny Panie,
w odpowiedzi na Państwa wystąpienie o dofinansowanie w roku 1998, uprzejmie informujemy, że po szczegółowym zapoznaniu się z Państwa propozycjami wydawniczymi, Zarząd Krajowy nie widzi możliwości dotowania pojektowanego pisma. Pomijając wysokość kosztów, przekraczającą znacznie nasze możliwości dofinansowania nie mamy pewności co do ostatecznego profilu pisma, określanego w korespodencji Państwa, już to jako oświatowy, już to bardzo wielotematyczny. Jednocześnie z przykrością informujemy, iż nie możemy też dofinansować Polskiego Zespołu Realizatorów Telewizyjnych Stowarzyszenia "Oświata" we Frankfurcie nad Menem, Łączymy wyrazy poważania
z pieniędzy przyznanych przez Senat RP na pomoc dla Polaków, którym nie pomogła Karta Polaka uchwalona przez parlament, pomagają udzielić pomocy rannym żołnierzom niepolskim w szpitalu gruzińskim, a chlebem i konserwami dokarmiają mieszkańców Gori, głównie starszych, którzy nie dali rady uciec przed Gruzinami do Rosji.
[...]własnym wysiłkiem zespół telewizyjny „Oświaty” (Dipl.Ing. Jacek Bochynek, Inż. Zygmunt Betker,) zrealizował audycję pod tytułem „Polen auf Sendung” 21. , ktora została kilkakrotnie wyemitowana w 4 programie telewizji kablowej, w ramach tzw. Kanału Otwartego w miastach: Frankfurt, Offenbach, Neue Isenburg, Mühlheim. Zawierała relację z wieczoru poświęconego poezji Wisławy Szymborskiej, prowadzonego przez prof. Piotra Roguskiego. Kolejne audycje realizowane w zespołach (Adam Halup, Barbara Jędrzejczak, Dariusz Kilka, Stefan Kosiewski) adresowane były do Polonii w Niemczech i zawierały relacje ze spotkań organizowanych przez „Oświatę” w Haus Griesheim oraz wystąpienia zasłużonych dla „Oświaty” Osób ( Janina Roeseler-Łosowska i Wanda Schenstrom), wypowiadających się na tematy najbardziej interesujące polonijne środowisko Frankfurtu [...]